Jak na półtoradniowy citybreak we Wrocławiu mam stanowczo za dużo fotografii. To miasto jest najzwyczajniej w świecie piękne, co chwilę czają się architektoniczne cudeńka i klimatyczne, ciekawe miejsca, którym nie sposób odmówić zrobienia zdjęcia. Nie zobaczyłem wszystkiego, co mogłem zobaczyć, ale udało mi się zaliczyć chyba sporo! Zapraszam Was więc na spacer po urzekającej stolicy województwa Dolnośląskiego, o której trochę Wam poopowiadam i pokażę co odwiedzić – również z tych mniej oczywistych miejsc 🙂

Wstęp – motyw podróży

Miałem ogromną zagwozdkę w jaki sposób przetransportować się na mój citybreak we Wrocławiu. Może PKP, a może jednak samochodem? Dawno nie jechałem pociągiem za czym trochę zdążyłem nawet zatęsknić, z drugiej strony samochód to swoboda, możliwość śpiewania razem ze Spotify na pełny regulator i (może to tylko ja tak mam, ale jest w tym jakiś magiczny element) można się trochę poczuć jak w amerykańskich filmach, wiecie – tych z motywem podróży samochodem przez cały kraj.

Dosłownie dzień przed wyjazdem ogarnąłem też, że sobotnie wesele to jednak jest w piątek i decyzja mogła być jedna. Spakowałem się, zrobiłem kawę, a o 08:00 rano zaskoczył mnie widok pożółkłych liści za wycieraczką i kropel deszczu na szybie. A ja tylko pomyślałem o tym, co śpiewał Łona:

przyszła jesień znowu, ja ją znowu przeoczyłem

Danie główne – citybreak we Wrocławiu

Wrocław jednak powitał mnie z wysokości drogi S5 słońcem i widokiem na całe miasto, a uśmiech momentalnie sam pojawił się na mojej twarzy. Dojechałem do miejsca noclegowego, rozpakowałem się i ruszyłem zwiedzać na swój sposób – zajrzeć tu, zajrzeć tam i gdzieś pomiędzy zahaczyć o najważniejsze punkty turystyczne. Pewnie potraficie sobie wyobrazić, że po prawie 5h drogi człowiek umiera z głodu i dlatego też pierwszym punktem wycieczki miała być polecona mi Pizzeria Si (dzięki Asia!), ale po drodze do włoskiego raju nie mogłem odmówić sobie zrobienia kilku fotek dla rozgrzewki.

Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Stanisława, Wacława i Doroty

I co mogę Wam powiedzieć o Pizzerii Si? Trzeba trochę poczekać i w ogródku jest tłoczno, dlatego postanowiłem uciec czym prędzej z pizzą zapakowaną na wynos do jakiegoś parku. Ale warto było czekać, oj warto. Powiedzieć, że to najlepsza pizza jaką jadłem w Polsce to za mało, bo być może to najlepsza pizza jaką jadłem kiedykolwiek. Jedynie ta, którą próbowałem na Sycylii była równie dobra. Mi dispiace, Italiani! Także jeśli będziecie uderzać na citybreak we Wrocławiu to atakujcie, bo to 5/5!

Rynek we Wrocławiu

Najedzony i zadowolony ruszyłem do miejsca, na którego zdjęcia pewnie część z Was czeka. Nie mogę powiedzieć, że widziałem wszystkie rynki staromiejskie w polskich miastach, ale ten wrocławski zrobił na mnie przeogromne wrażenie. Jest naprawdę duży, z każdej strony poustawiane są piękne i kolorowe kamienice, po środku znajduje się Ratusz, a dookoła porozsypywani są turyści, których kierunek chodu ciężko przewidzieć, jak i są też ci robiący sobie po kilkanaście selfie. Ja również byłem jednym z nich 😉

Plac Solny i przerwa na kawę

Po kilku minutach kieruję kroki w stronę jednej z zapraszających ciekawym widokiem bram, gdzie wchodzę na jedno z podwórek, by później przejść uliczką w stronę Placu Solnego, który pełnił funkcję pomocniczą dla wrocławskiego rynku głównego. Jest za to mniej zatłoczony i jakby spokojniejszy, a wystarczyło przejść kilkadziesiąt kroków dalej.

Spragniony kofeiny i dobrej, zimnej kawy, by się trochę ochłodzić, zawieszam wzrok na jednej z kawiarnianych witryn – “Paloma“, w nadziei na cold brew. I choć cold brew nie było, to dostałem fajnego dripa z lodem, a od baristów dowiedziałem się, że w kawiarni wypala się też kawę, fajnie! Jeśli ktoś uwielbia dobrą czarną z nie najgorszym widokiem to będzie usytasy, obiecuję.

Ulica Rzeźnicza i okolice

Nie mając bliżej sprecyzowanego planu na najbliższą godzinę po prostu idę, gdzie mnie wzrok poniesie. Spacerując po Wrocławiu zaglądam w bramy i zadzieram co chwilę głowę do góry, podziwiając błękit nieba i zdobienia kamienic. Skutkiem ubocznym natomiast jest to, że przez półtora dnia widziałem ledwo kilka z tych słynnych wrocławskich krasnali, no cóż… Ale chyba nie żałuję, skoro ostatecznie trafiam na takie fasady i podwórko!

Hala stulecia

W międzyczasie umawiam się ze znajomymi na wieczór, by razem skoczyć do Galerii Neonów, ale nie ma to większego sensu póki jest jasno. Dlatego wracam w stronę auta z planem, by zobaczyć tę słynną Halę Stulecia, ale po drodze co chwilę coś powoduje, że nie mogę schować aparatu, jak np. takie miejskie sytuacje, prosto z życia.

Hala Stulecia to… nie tylko Hala Stulecia. Obok niej znajduje się największa w Polsce i jedna z większych fontann w Europie, kilkadziesiąt metrów dalej jest Ogród Japoński, a to wszystko otoczone jest pergolą.

Odniosłem wrażenie, że to popularne miejsce spotkań wśród wrocławian i w sumie się nie dziwię, bo sam poczułem tam klimat chilloutu, spokoju i wakacji w mieście, a o to czasami ciężko.

Ogród japoński

Dosłownie kilkanaście metrów od fontanny znajduje się wejście do ogrodu japońskiego. I jak przy Hali Stulecia słychać ludzi i szum wody, to w ogrodzie panuje przyjemna cisza. Fajne miejsce, gdzie można usiąść i odpocząć za 4zł, ale lato to chyba niekoniecznie czas, w którym sam ogród i jego roślinność powala na kolana. Mogę sobie za to wyobrazić jak ładnie i kolorowo musi być tam wiosną, gdy wszystko rozkwita lub w połowie złoto-pomarańczowej jesieni.

Galeria Neonów

Udało mi się zgrać spotkanie z Patrycją i Maćkiem z którymi byłem w Algarve i Sewilli, a którzy od jakiegoś czasu mieszkają we Wrocławiu. Co ciekawe zrobiłem z nich turystów we własnym mieście, bo jak się okazało, nigdy wcześniej nie widzieli Galerii Neonów. Były buziaczki, piąteczki, wymiana informacji co tam się u nas działo przez ostatnie pół roku i wstępne plany na kolejny wyjazd. Fajnie spotkać się z kimś po takim czasie 🙂

Ruszyliśmy jednak w stronę kamienicy i podwórka, gdzie pozawieszanych jest kilkanaście neonów sprzed kilku-kilkunastu lat. Spodziewałem się, że będzie dobrze, ale szczerze to nie, że aż tak! Klimat miejsca, kolory, duch przeszłości powodują, że można poczuć się jak za ostatnich lat ubiegłego wieku. Sztos i punkt obowiązkowy, gdy wybieracie się na citybreak we Wrocławiu.

Narodowe Forum Muzyki

Każdy z nas jest zmęczony, Patrycja i Maciek po długim dniu pracy, a ja po podróży i intensywnym zwiedzaniu. Żegnamy się i obiecujemy sobie spotkać się jutro. Ja mam jednak ambitny plan skoczyć z samego rana do ZOO i oceanarium, by zrobić konkretne zdjęcia zanim pojawią się ludzie. I wiecie co? Udało się! Jednak pomyślałem sobie, że pokażę je Wam w oddzielnym wpisie, bo chyba nikt by nie przeczytał takiego tasiemca.

W środę wieczór wysyłam Patrycji jeszcze zdjęcie, które widziałem na Instagramie z nadzieją, że powie mi co to za miejsce się na nim znajduje. Tym oto sposobem umawiamy się następnego dnia na wspólne zwiedzanie Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu, które jest kompleksem sal koncertowych. W Szczecinie mamy nagrodzoną w wielu konkursach architektonicznych piękną filharmonię, ale wnętrze NFM jest nie mniej zachwycające, wypełnione symetrią, odbiciami i minimalizmem, co uwielbiam. Może przestanę gadać i po prostu sami spojrzycie na zdjęcia?

NFM Wrocław

Kierunek Wyspa Słodowa

Po NFM w planach jest Wyspa Słodowa i krótka przerwa w kolejnym miejscu, które poleciliście mi na Instagramie – “Nanan“. Jeśli zwykłe słodycze są dla Was zbyt nudne i mainstreamowe, to tam będziecie w siódmym niebie i poczujecie się jak w Paryżu. Bo łakocie wyglądają jak małe dzieła sztuki, a ściany lokalu są obite pluszem, bajka.

Lecimy jednak dalej w kierunku popularnej miejscówki imprez plenerowych, miejsca spotkań studentów i nie tylko. Wyspa Słodowa to chyba jedna z najczęściej słyszanych przeze mnie nazw miejsc we Wrocławiu. Czym urzeka? Na pewno tym, że można tam swobodnie napić się piwa, spotkać ze znajomymi i usiąść na ławce, trawie, w lokalu i popatrzeć na Wrocław.

Wyspa Słodowa citybreak we Wrocławiu

Ostrów Tumski

Czyli najstarsza i zabytkowa część Wrocka, gdzie znajduje się m. in. archikatedra, której wieże widać z wielu punktów miasta. Jeśli lubicie historię to może zainteresuje Was, że Ostrów Tumski był kiedyś własnością kościoła, a mieszkał tam przez jakiś czas sam Mikołaj Kopernik. Mnie jednak zdecydowanie bardziej urzekła architektura, długowieczność i rozmach tego miejsca. A ponoć wieczorami chodzi po Ostrowie latarnik, który zapala latarnie gazowe.

Aha, poniższe zdjęcia zrobiłem w takim biegu, że chyba nigdy się tak nie śpieszyłem. Czemu? Bo próbowaliśmy z Patrycją zdążyć na zachód słońca widziany z najwyższego punktu we Wrocławiu – Sky Tower. I jak się okazało to wcale nie musieliśmy się tak śpieszyć, no ale o tym za chwilę.

Ostrów Tumski Wrocław

Ostrów Tumski Wrocław

Ostrów Tumski Wrocław

Ostrów Tumski citybreak we Wrocławiu

archikatedra Ostrów Tumski Wrocław

archikatedra citybreak we Wrocławiu

Ostrów Tumski citybreak we Wrocławiu

Sky Tower

Nasze pierwsze podejście do obejrzenia zachodu słońca z 7. najwyższego budynku w Polsce miało miejsce już dzień wcześniej. Nie udało się, bo ostatni wjazd był o 16:30 przez fakt święta Wniebowzięcia i wcześniejszego zamknięcia. Postanowiliśmy jednak, że w czwartek to na pewno wjedziemy i będą ochy i achy nad widokami, a ja wrócę z super fotkami.

No i co? No i trzeba było znów obejść się smakiem, bo bilety zostały wyprzedane kilka godzin wcześniej. Peszek. Jest jednak dobry powód, by wrócić do Wrocławia, a ponoć do trzech razy sztuka, prawda?

Sky Tower citybreak we Wrocławiu

Sky Tower citybreak we Wrocławiu

Citybreak we Wrocławiu – The end

Jaki był mój krótki citybreak we Wrocławiu? Ekstra! Wpisuję Wrocek na listę moich ulubionych miast i to nie tylko w Polsce. Byłem ledwo półtora dnia, ale boję się jednak jak długi byłby to post, gdybym został tam jeszcze na kolejne kilkanaście godzin. Po prostu w tym mieście jest za dużo świetnych i klimatycznych miejsc, które trzeba zobaczyć i którymi można się zachwycić! Ale to jeszcze nie koniec Wrocławia, bo przecież mam dla Was jeszcze kilka fajnych zdjęć i wpis o wrocławskim ZOO. Obiecuję, że jest na co czekać.

Dajcie znać co Wy myślicie o Wrocławiu! Byliście, wybieracie się, co zrobiło na Was największe wrażenie? 🙂