Podróże są jak narkotyk…

bo nieźle uzależniają – a niestety jeśli chodzi o podróżowanie to w tym roku siebie nie rozpieszczam. Byłem dotychczas na Sycylii na 9 majowych dni i w czerwcu w chorwackiej Puli na 3 dni. Następny wyjazd planuję na listopad, a to przecież… prawie pół roku przerwy od czerwca. Biorąc pod uwagę jaką mam pasję – to dla mnie dużo za mało.

Do czego dążę – po powrocie do pracy i rzeczywistości myślicie tylko o kolejnym wyjeździe. Ale musicie czekać. Bo nie macie urlopu, bo ostatni wyjazd pochłonął sporo środków finansowych, bo obowiązki. Jesteście przybici i smutni, albo nawet rozdrażnieni i aż was nosi. Znacie to uczucie? Ja znam, bo podróże są jak narkotyk i uzależniłem się, a takie są czasem efekty odstawienia podróżowania! 😉

Ważne pytanie brzmi: jak sobie łatwiej z tym poradzić i co robić pomiędzy podróżami, by nie oszaleć? Bo jak już mówiłem i sami wiecie, przecież nie zawsze możemy wziąć urlop i nie zawsze mamy kasę ma kolejne wakacje. Na szczęście mam dla Was kilka sprawdzonych pomysłów na walkę z tym problemem!

1. Citybreaki w naszej pięknej Polsce
Stary Rynek w Poznaniu

Stary Rynek w Poznaniu

Weekendowy wypad do któregoś z polskich miast to naprawdę świetny pomysł. Dlatego, że nie trzeba brać wolnego (a jak już to 1, max 2 dni) i nie powinno wydać się sporo pieniędzy. Co jest oczywiście super, bo przecież odkładamy na wymarzone zagraniczne wakacje. Ja w tym roku powyższy pomysł zdążyłem uskutecznić już dwa razy, co bardzo mi pomogło przetrwać lato bez urlopu.

W sierpniu byłem po raz pierwszy (dacie wiarę?) we Wrocławiu, a na początku września w Poznaniu. I jak stolicę Wielkopolski znam i wiem czego mogę się po niej spodziewać, to Wrocław mnie po prostu zaskoczył i urzekł. Zaglądałem co krok w zakamarki ulic, kamienic, zwiedzałem najważniejsze zabytki i odkrywałem ciekawe miejscówki. No normalnie jak prawdziwy turysta! Tyle tylko, że to wszystko w swoim kraju.

Koszty? Taniocha! W Poznaniu za nocleg w fajnych warunkach zapłaciłem 60zł, do tego bilet PKP za 40zł w jedną stronę, więc myślę, że to naprawdę niedużo.

Moja propozycja: wybierz choć jedno polskie miasto w którym nie byłeś, a które od zawsze chciałeś zobaczyć i pojedź tam na weekend. Mi zostały jeszcze takie perełki jak Toruń, Gdańsk, Lublin. No i naprawdę dawno nie byłem w Krakowie.

Stary Rynek we Wrocławiu

Stary Rynek we Wrocławiu

2. Spacery i roadtripy po okolicy

Ok, ktoś może powiedzieć, że nie lubi spacerów, a w jego okolicy to nie ma nic ciekawego. Ale ja mówię – to nieprawda! Wiem, bo kiedyś miałem podobne nastawienie. Ale jestem pewien, że nieopodal miejsca gdzie mieszkacie, jest na pewno sporo ciekawych terenów o których nie macie pojęcia. Mnie do spacerów zachęcił blog Piotrka Nykowskiego u którego zobaczyłem ekstra fotki i że okolica w której mieszkamy jest jednak ciekawa. Dlatego jakiś czas później zgadaliśmy się na wspólny spacer po niemieckiej stronie Zalewu Szczecińskiego. I wiecie co? Było naprawdę czadowo! Widzieliśmy ciekawe miejscówki jak np. dworek, mauzoleum, opuszczony dom, a do tego pochodziliśmy trochę po lesie i skoczyliśmy nad jezioro. Jak chcecie poczytać więcej to zajrzyjcie tutaj.

Tak samo jakiś czas temu miałem problem żeby usiedzieć w niedzielne popołudnie na fotelu, dlatego spontanicznie wsiadłem do auta i pojechałem przed siebie (już niedługo pokażę Wam na blogu gdzie byłem 🙂 ). Co jest w tym fajnego? Dreszczyk przygody, odkrywanie pobliskiego świata, ale co ważne – można się wyciszyć, odstresować, przemyśleć kilka spraw, a nawet poczuć się jak na wakacjach. No zresztą spójrzcie sami na ten różowy zachód słońca nad jeziorem. Poczucie dobrze i fajnie spędzonego dnia – magia. Polecam każdemu.

Moja propozycja: odpal google maps i rzuć okiem, gdzie są jakieś lasy, jeziora, rzeki, góry w twojej okolicy. Później wrzuć nazwę potencjalnie ciekawego miejsca do wyszukiwarki, sprawdź zdjęcia. Obiecuję, że znajdziesz coś ciekawego!

3. Pomyśl nad kierunkiem wakacji i przygotuj plan zwiedzania

Od zawsze chciałeś polecieć na Islandię? A może wolisz ciepłe rejony? Co powiesz na hiszpańską Andaluzję, Włochy, wybrzeże Portugalii, Chorwację? Chcesz coś bardziej egzotycznego? Tajlandia, Sri Lanka, Wietnam i wiele, wiele innych miejsc czekają. Więc nie trać czasu, przygotuj listę potencjalnych kierunków na wakacje, sprawdź ceny lotów, noclegów, wypożyczenia samochodu, pogodę w danym miesiącu. Pomogą Ci w tym przewodniki, ale przede wszystkim blogi podróżnicze. Znajdziesz na nich opisane kierunki, zabytki, co warto i czego nie warto odwiedzać. No a przy odrobinie szczęścia trafisz też na dobre zdjęcia. Być może po takiej lekturze zmienisz całkowicie nastawienie do danego miejsca. Albo dowiesz się, że w lipcu w Tajlandii to jest pora deszczowa i może lepiej polecieć w styczniu?

Moja propozycja: pomyśl nad paroma terminami i miejscami do których chcesz polecieć. Zrób listę. Poczytaj przewodniki, blogi podróżnicze, obejrzyj filmiki z wakacji z danych destynacji na Vimeo (nie pomijajcie tego serwisu, poważnie) i Youtube. Policz koszty, wypisz plusy i minusy, a będzie Ci co najmniej 100x łatwiej. Zresztą, przygotowywanie się do wyjazdu to przecież też fajna część podróży!

PS. chcielibyście obszerniejszy wpis o znajdowaniu kierunków i przygotowaniu się do wyjazdu?

4. Obejrzyj film, przeczytaj książkę o podróżowaniu

Po pierwsze, są super, a po drugie, są prawie darmowe! Możecie być zdziwieni, ale fajna książka, serial, czy film o podróżowaniu mogą spowodować, że będzie Wam łatwiej walczyć z podróżniczym uzależnieniem. Oglądając Tamte dni, tamte noce czułem się jakbym był na wakacjach. Klimat tego obrazu, obecne na ekranie włoskie jedzenie i zdjęcia z takich miejsc jak piękne jezioro Lago di Garda, spowodowały, że zamiast myśleć o urlopie, poczułem się jakbym właśnie na nim był. Dosłownie cofnąłem się myślami do moich włoskich wakacji z 2017 roku.

Tak samo bardzo fajnym filmem podróżniczym jest Sekretne życie Waltera Mitty. Piękne widoki wprost z Islandii, Grenlandii, czy Himalajów i świetna muzyka to inspiracja dla każdego fana podróżowania i backpackingu. Do tego jest w nim poruszony wątek fotografii, więc dla entuzjastów robienia zdjęć jak ja – ekstra. Jeden jedyny minus tego filmu? Trochę powoli się rozkręca, ale nic ponadto. Po obejrzeniu będziecie chcieli od razu wybiec z domu i przeżyć jakąś przygodę. No, ale wtedy możecie wybrać się przecież na jakiś spacer po okolicy 😉

Mój ulubiony cytat z filmu mówi zresztą o nim wiele:

To see the worldthings dangerous to come to, to see behind walls, draw closer, to find each other, and to feel. That is the purpose of life.

Do listy trzeba też dorzucić kultowe Into the wild, ale ten film na pewno znacie. A z kolei czytając Bezsenność w Tokio Marcina Bruczkowskiego czułem się, jakbym przeniósł się do Japonii sprzed kilkunastu lat. Gorąco polecam.

Moja propozycja: znajdź książkę, serial, film o podróżowaniu. Tytuły podane wyżej świetnie się sprawdzą, a jeśli Ty masz coś do polecenia, koniecznie daj znać w komentarzu, bo do listopada i kolejnego wyjazdu mam jeszcze trochę czasu!

5. Potrawy (pamiętniki) z wakacji

Ok, to teraz czas na coś nieoczywistego i może trochę zabawnego.

Jesteś fanem Japonii i byłeś tam? Idź na sushi i ramen! Włoch? Pizza i pasta! Hiszpanii? To tapas i churros con chocolate! Czemu? Jedzenie dań typowych dla danego kraju przywołuje wspomnienia. Wspomnienia z wypraw i miejsc w których się było i w których jadło się akurat te dania. No a przynajmniej ja tak mam.

Ktoś wie czy udowodnił to już jakiś amerykański naukowiec? 😉

Dlatego jedząc we Wrocławiu pizzę po neapolitańsku czułem się (akurat nie, nie jak w Neapolu) jak na Sycylii. Bo zestawienie smaków: świeżuteńkiej szynki, delikatnego sosu pomidorowego, cienkiego ciasta i pysznej, soczystej mozzarelli, przywołało we mnie wspomnienia z tej włoskiej wyspy. Bo to właśnie tam jadłem podobną w smaku, wyśmienitą pizzę.

Moja propozycja: wyszukajcie najlepszą knajpę w mieście z jedzeniem, które możecie powiązać z daną destynacją w której byliście i poczujcie się choć przez chwilę jak np. we Włoszech!

Voila!

No dobra, to by było na tyle z moich życiowych rad i sposobów na ten dopadający już chwilę po powrocie z wakacji, podróżniczy głód. Podróże są jak narkotyk, ale mam ogromną nadzieję, że skorzystacie i to, co napisałem Wam pomoże w tej nierównej walce. A drżące dłonie staną się spokojne, a może i cali wy się uspokoicie 😉

Aha, no i koniecznie dajcie znać czy macie zamiar coś wypróbować! A może z któregoś sposobu już korzystacie, albo macie swoje własne? Podzielcie się też fajnymi książkami i filmami o podróżach, będzie nam łatwiej przetrwać okres jesieni i czekania na nasze następne wyjazdy! 🙂

PS. Dajcie też znać czy chcielibyście obszerniejszy post o planowaniu podróży i znajdowaniu wakacyjnych kierunków?

Trzymajcie się,

Daniel